Biała jak mleko, czerwona jak krew
Alessandro D'Avenia
Ostatnio przebojem na nasz krajowy rynek weszła książka chwalonego przy wszystkiego rodzaju okazjach- Johna Greena o tajemniczym tytule "Gwiazd naszych wina". Mimo, że książkę przeczytałam i choć trochę mnie entuzjastycznie niż reszta społeczeństwa uważam ją za dobrą, dziś opowiem wam o nieco podobnej w tematyce książce, która- niestety nie zyskała takiej sławy w naszym pięknym kraju.
Leo to licealista wyróżniający się długimi włosami, których nie pozwala ściąć, uparcie wierząc, że skończy jak biblijny Samson. Jest nieco arogancki, całymi dniami jeździłby na skuterze, jadł fast food lub grał w piłkę z Niko, bądź w razie złego humoru spędził trochę czasu z Silvią, którą uważa za swojego anioła stróża. Powierzchownie- wydaje się nam zwykłym młodym chłopakiem. Cóż pozory mylą.
Jego dziwnym zwyczajem jest patrzenie na wszystko i na wszystkich przez pryzmat kolorów. Na przykład: błękit symbolizuje jego przyjaciółkę Silvie, której oczy mają jego odcień, biel zaś nicość, pustkę i strach, w końcu czerwień, która w tym przypadku symbolizuje miłość.
Czerwone właśnie są włosy Beatrice- zupełnie obcej Leo dziewczynie w której ten się fatalnie zakochuje. Zrobiłby wszystko byleby mógł zamienić z nią parę słów- jednak brakuje mu możliwości i może przede wszystkim odwagi. Silvia jednak pomaga mu zacząć znajomość z rudowłosą, mimo iż skrycie kocha się w buntowniczym piłkarzu. Wspiera go też później- gdy dowiaduje się , że Beatrice jest chora na białaczkę.
Na kartach powieści widzimy jak Leo dorasta. Nie rezygnuje z gorącego uczucia do Beatrice choć jest platoniczne (mówiąc o nim czasem odwołuje się do uczucia Dantego- autora "Boskiej komedii" do ledwie znanej mu dziewczyny, która stała się jedną z postaci owej książki)- stara się, spełnia marzenia dziewczyny i próbuje zamalować czerwienią białą nicość. Równocześnie zaczyna rozumieć jak wiele znaczy dla niego jego błękitna przyjaciółka.
Ważnym książkowym wątkiem są również relacje z rodzicami. Z biegiem czasu chłopak poprawia swoje relacje z ojcem, który będący pod wrażeniem poświęceniem chłopaka stara się znaleźć z nim lepszy kontakt.
Powieść jest piękna. Oczywiście ma parę mankamentów jak np. przesyt wiadomości pojawiających się z prędkością karabinu maszynowego, ale to tylko na początku mi przeszkadzało. Później zostałam wciągnięta w wir przemyśleń Leo, który pragnie by wygrała czerwień. Ja też pragnę.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz